Walka o życie w lodowatej wodzie. Pies uwięziony pomiędzy krami na rzece

5 godzin temu

Zima pokazuje swoje niebezpieczne oblicze w najmniej oczekiwanym momencie. Wystarczyła chwila nieuwagi, by zwykły spacer zamienił się w walkę o przetrwanie. Na rzece Odrze doszło do mrożącego krew w żyłach zdarzenia – czworonóg utknął w śmiertelnej pułapce pomiędzy krami lodowymi, z dala od bezpiecznego lądu. Wyziębione zwierzę traciło siły z minuty na minutę. Na ratunek ruszyli strażacy, dla których każde życie ma taką samą wartość.

Fot. Państwowa Straż Pożarna

Fot. Państwowa Straż Pożarna

Lodowa pułapka dziesięć metrów od brzegu

Do zdarzenia doszło w ciągu dnia na odcinku rzeki Odry. Scenariusz był klasyczny dla tego typu wypadków: zwierzę weszło na zamarzniętą taflę wody, która okazała się zdradliwa. Lód na rzekach, w przeciwieństwie do tego na jeziorach, jest wyjątkowo niestabilny ze względu na nurt płynący pod spodem. W tym przypadku lód nie wytrzymał, a kry zaczęły się przemieszczać, odcinając psu drogę powrotną.

Zwierzę znalazło się w krytycznym położeniu, około 10 metrów od brzegu. Utknęło w szczelinie między przemieszczającymi się taflami lodu. Każda próba wydostania się na śliską powierzchnię kończyła się niepowodzeniem, a lodowata woda błyskawicznie wychładzała organizm czworonoga. Pies był wyziębiony i nie miał żadnych szans na samodzielne dotarcie do lądu. Bez profesjonalnej pomocy jego los byłby przesądzony w ciągu kilkunastu minut.

Profesjonalna akcja ratunkowa JRG Kostrzyn nad Odrą

Na miejscu zdarzenia błyskawicznie pojawili się funkcjonariusze z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Kostrzynie nad Odrą. Strażacy, wyposażeni w specjalistyczny sprzęt do ratownictwa wodnego i lodowego, natychmiast przystąpili do działania. Czas odgrywał tu kluczową rolę, gdyż hipotermia u zwierząt postępuje bardzo szybko, prowadząc do utraty świadomości i zatrzymania akcji serca.

Ratownicy przeprowadzili akcję w sposób sprawny i – co najważniejsze – bezpieczny zarówno dla uwięzionego zwierzęcia, jak i dla samych ratowników. Udało im się dotrzeć do psa i ewakuować go na brzeg. Co ciekawe, na miejscu znajdował się również drugi pies. To zwierzę miało więcej szczęścia i nie zostało uwięzione na lodzie, jednak obecność dwóch czworonogów w tak niebezpiecznym miejscu sugeruje, jak ryzykowne mogą być spacery w pobliżu rzek bez odpowiedniego nadzoru.

Niebezpieczeństwo, którego nie widać

Ta historia zakończyła się szczęśliwie dzięki ofiarności i profesjonalizmowi strażaków, którym należą się słowa najwyższego uznania za ich „serce do niesienia pomocy”. Jednak służby ratunkowe biją na alarm. Państwowa Straż Pożarna wykorzystała to zdarzenie, by wystosować pilny apel do wszystkich właścicieli zwierząt.

Lód na rzekach i zbiornikach wodnych jest strukturą niejednolitą. choćby jeżeli przy brzegu wydaje się gruby i stabilny, kilka metrów dalej może być cienki jak kartka papieru. Wpadnięcie do lodowatej wody powoduje szok termiczny, skurcze mięśni i panikę, która uniemożliwia ratunek. Dla psa, który nie rozumie zagrożenia, wejście na krę jest naturalnym odruchem eksploracji terenu. Odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo spoczywa wyłącznie na człowieku.

Idź do oryginalnego materiału