W tym roku w Gminie Lesznowola doszło już do 10 pożarów traw. Pierwszy raz trawy zapłonęły 2 marca przy ul. Krasickiego w Nowej Woli, jednak najwięcej pożarów strażacy odnotowali w ostatni weekend…
W sobotę i niedzielę do pożarów traw dochodziło w Kolonii Lesznowola (4 zastępy straży pożarnej), Mrokowie, Lesznowoli i Kosowie. Osoby podpalające łąki i nieużytki niczego nie robią sobie z apeli strażaków, przyrodników i ekologów, którzy od lat krytykują tę nielegalną i niezwykle niebezpieczną praktykę. Wypalanie wiosną suchych traw i nieużytków jest nie tylko niebezpieczne dla ludzi (każdego roku dochodzi do kilku wypadków śmiertelnych i licznych poparzeń), ale też środowiska naturalnego. Co więcej – nie daje żadnych korzyści, a wręcz przeciwnie – przynosi same szkody.
Pożary traw sprawiają, iż do powietrza przedostają się duże ilości tlenku węgla, który jest szkodliwy dla zdrowia i może być przyczyną wielu chorób. Ponadto gęsty dym może ograniczać widoczność na przylegających do wypalanych połaci drogach. Rozprzestrzeniający się gwałtownie ogień jest ogromnym zagrożeniem dla zwierząt. W pożarach traw giną często ptaki (niszczone są ich miejsca lęgowe), w tym bażanty i kuropatwy, owady zapylające rośliny, płazy, grobne kręgowce i bezkręgowce (dżdżownice), ale taż ssaki – zające, lisy, sarny, krety, ryjówki, jeże, borsuki czy kuny. Niszczone są też rośliny, zwłaszcza te o płytkim systemie korzeniowym (m.in. zioła).
Wypalanie traw absorbuje w końcu strażaków, którzy mogliby w tym czasie być bardziej potrzebni w innym miejscu. Przyczyniają się też do zużywania drogiego strażackiego sprzętu. Warto mieć na uwadze, iż każda interwencja straży pożarnej generuje koszty liczone tak naprawdę w tysiącach złotych.
Nie wszyscy o tym wiedzą, ale za wypalanie traw mogą grozić wysokie kary – od grzywny (do choćby 30 tys. zł), aż do kary ograniczenia, a choćby pozbawienia wolności.













