

Kamienica z czerwonej cegły przy ul. Ciechanowskiej w Przasnyszu stoi opuszczona od wielu lat. Budynek, położony w bezpośrednim sąsiedztwie innych nieruchomości, przez długi czas skrywał swoje wnętrze za prowizorycznymi zabezpieczeniami – deskami, żaluzjami i kartonami zasłaniającymi okna. Na zewnętrznej ścianie – znak dawnych czasów – tabliczka z numerem budynku i nazwą – ul. Bolesława Bieruta.
Dopiero niedawny pożar sprawił, iż to, co znajdowało się w środku, ujrzało światło dzienne.
W środku wysypisko śmieci
A widok jest wyjątkowo przykry. Wnętrze kamienicy zamieniło się w ogromne wysypisko śmieci. Na podłogach zalegają sterty odpadów: plastikowe opakowania, porzucone ubrania, dziesiątki szklanych i plastikowych butelek. Wśród nich znajdują się także odpady wielkogabarytowe, takie jak zużyte materace. Już przy samym wejściu widać ślady ludzkiej obecności – w tym również odchody.
Jak informuje Urząd Miasta w Przasnyszu, budynek ma prywatnego właściciela. Mimo to od lat pozostaje nieużytkowany.
W praktyce stał się schronieniem dla osób bezdomnych, które znajdują tam tymczasowe miejsce pobytu.
Niestety, warunki panujące w środku są niebezpieczne, zarówno dla przebywających tam ludzi, jak i dla otoczenia.
Zagrożenie pożarowe i sanitarne
Stan budynku budzi poważne obawy wśród mieszkańców okolicznych posesji.
Zagrożenie pożarowe, jak pokazało ostatnie zdarzenie, jest realne, ogień w takim miejscu może rozprzestrzenić się błyskawicznie, obejmując sąsiednie zabudowania. Ostatnio, na szczęście nikt nie odniósł obrażeń, a strażacy zdążyli ewakuować znajdującego się w środku mężczyznę.
Wystarczy jednak sięgnąć pamięcią do grudnia ubiegłego roku, gdy w pustostanie przy ulicy Piłsudskiego spaliło się dwóch mężczyzn.
Budynek jest prywatny
Nie mniej istotne jest zagrożenie sanitarne i epidemiologiczne.
Rozkładające się odpady organiczne wydzielają intensywny odór i stają się siedliskiem bakterii, grzybów oraz pleśni. Nagromadzone śmieci przyciągają owady – karaluchy, prusaki, pluskwy – a także gryzonie, takie jak myszy i szczury. Te z kolei mogą przenosić groźne choroby zakaźne.
W tej sytuacji wydaje się, iż podjęcie działań zmierzających do rozwiązania problemu jest konieczne.
Sprawa jest jednak skomplikowana, budynek to teren prywatny, co na pewno ograniczy możliwości bezpośredniej interwencji ze strony miasta.

ren

7 godzin temu











