Dziś książka dla ludzi serio. Serio zainteresowanych Wawelem. Bo też nie jest to opowiastka o być-może-nigdy-nie-istniejących rycerzach i z-pewnością-nie-istniejących duchach, jakie zwykle kojarzą się ze starymi zamczyskami. Już pomijając, iż Wawel nie jest zamczyskiem.
Kamil Janicki po opublikowaniu monografii Wawelu zaczął nazywać siebie wawelologiem – i ma do tego pełne prawo! Przekopał się przez setki dzieł na temat ukochanego miejsca Krakowian (przypisy i bibliografia to ponad 60 stron!) i zbadał niezwykłe wzgórze kawałek po kawałku. Tak więc mógł nam dać nie kolejną kolorową publikację pełną anegdotek, ale poważną pracę z solidną dawką wiedzę, którą miłośnicy dawnej siedziby królewskiej przyjęli z entuzjazmem.
I tak, słusznie możecie teraz czuć zaniepokojenie: ponad 600 stron dzieła, w którym słowa zaprawa i fundament padają może choćby częściej niż królowa i uczta – czy to nie będzie nużące?! Ale jeżeli wiecie, jak pisze Kamil Janicki i jakim jest utalentowanym gawędziarzem, to rozumiecie, iż takie obawy są bezpodstawne. Zresztą z opowieści o tej jak najbardziej materialnej historii zamku siłą rzeczy, organicznie, wyrasta opowieść o jego kolejnych mieszkańcach – tu znajduje uzasadnienie podtytuł książki, która faktycznie jest biografią wielkiego organizmu jakim jest każde miejsca z wielowiekową historią: amalgamatu cegieł, marmurów i ludzkich losów. To mieszkańcy zamku – ich odmienne gusta i potrzeby (oraz pożary!) – sprawiły, iż Wawel przeszedł tak dużo przemian. To ślady ich kaprysów i umiłowania luksusu cieszą dziś nasze oczy. Choć mało na zamku autentycznych przedmiotów z epoki. O przyczynach tego stanu rzeczy też oczywiście przeczytacie w książce.
A dlaczego piszę, iż Wawel nie jest zamczyskiem? Bo nie ma w sobie niemal nic posępnego: prześwietlone wnętrza tętnią dawnym i nowym życiem, a kolorowe mury z wszelkich epok przenikają się w radosnej mozaice. Kolejne przebudowy podwyższały nie tylko mury obronne, ale także prestiż rezydencji, tak iż koniec końców twierdza stała się w centralnej części wyrafinowanym pałacem.
Osoby, które mają sentyment do Wawelu dzięki lekturze spojrzą na wzgórze innym okiem, wyposażeni w pełny kontekst, czym był i jest zamek. Może się też zdarzyć, iż czytelnicy do tej pory nieodczuwający magii tego miejsca z Janickim pod pachą wybiorą się na pełną przeżyć wyprawę w zupełnie nowy świat.
Polecam
Anna Cała
Tę i inne publikacje Kamila Janickiego znajdziecie w kilku naszych agendach: KLIK
















