Ten alarm postawił na nogi sporą część mieszkańców. Co to było?

7 godzin temu

Kilka dni temu w Żywcu Moszczanicy w śodku nocy nagle rozległ się alarm. Był to dźwięk długi, który trwał ponad pięć minut. Postawiło to na nogi wielu mieszkańców, z których część wręcz myślała, iż to wojna!

Jak relacjonuje nam jeden z mieszkańców sygnał, który rozległ się nocną porą, był całkowicie inny od tego jaki wzywa strażaków do wyjazdu do akcji.

– Nie wiedziałem czy to jakiś nalot i wojna czy co się dzieje? Rano dzwoniła także do mnie parę osób mówić, iż również wystraszyli się dźwięku myśląc, iż to jakiś nalot. Chcielibyśmy wiedzieć co się działo – powiedział nam mieszkaniec Żywca Moszczanicy.

Kapitan Tomasz Kołodziej, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu, mówi nam, iż w czasie, gdy włączony był sygnał nie odnotowano żadnej interwencji, do której wzywani byliby strażacy z OSP Żywiec Moszczanica. Dodał również, iż straż włącza tylko sygnał alarmowy, ale nie tego rodzaju jaki był słyszany przez mieszkańców. Z kolei strażacy-ochotnicy mówią, iż krążą informację, iż ktoś w nocy jeździ samochodem i z głośników puszcza długi sygnał, a ma się to dziać w okolicach Żywca Moszczanicy i Łękawicy. Jednak aspirant Jolanta Frydel, zastępująca oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Żywcu, mówi, iż policja, jak do tej pory, nie otrzymała żadnych zgłoszeń, by ktoś nocami jeździł i puszczał dźwięki alarmowe z głośników.

W między czasie sprawę wyjaśnili strażacy z OSP Żywiec Moszczanica.

– Powodem włączenia syreny była najprawdopodobniej awaria jednego z elementów instalacji syreny alarmowej. Przeprowadzone zostało szczegółowe badanie całej instalacji i serwis systemu alarmowania. Powyższa awaria zaistniała z niezależnych przyczyn technicznych. Niemniej jednak przepraszamy za niedogodność – napisali na swoim profilu społecznościowym druhowie z OSP Żywiec Moszczanica.

Idź do oryginalnego materiału