O przelocie tajemniczego śmigłowca poinformował nas wiarygodny czytelnik. Pan Marcin od lat informuje nas regularnie o różnych wydarzeniach. W ostatnich dniach skontaktował się z nami by opisać przelot helikoptera. Osadzając to w kontekście: tajemniczy lot odbył się w środę 29 lipca. Panował upał, w zachodniej Europie strażacy walczą z pożarami.
- Helikopter krążył nad osiedlami Borowiczki, być może Imielnica, w godzinach wieczornych. Wyglądało to tak, jakby szukał pożaru. Zawisł na chwilę nad jednym punktem i odleciał - przekazał nam czytelnik.
Strażacy przyznają, iż są wyczuleni w sprawach pożarów, zwłaszcza w przy takiej pogodzie.
- Nie mam informacji o przelocie śmigłowca w tym dniu - przekazał nam mł. kpt. Wojciech Pietrzak, oficer prasowy Komendanta PSP w Płocku.
Rzecznik zapewnia, iż każde zgłoszenie o pożarze traktowane jest priorytetowo. W takim przypadku do akcji wysłane zostałyby wozy strażackie. Takiego zdarzenia jednak nie było.
Skoro śmigłowiec wieczorem, ok. 21:00 przelatuje nad miastem i wygląda jakby czegoś szukał, to może chodzi nie o pożar, a o zaginionego albo poszukiwanego? Sęk w tym, iż o locie śmigłowca nad Płockiem w tyn dniu... nie wie też policja.
- To nie był śmigłowiec należący do policji - przekazała nam kom. Monika Jakubowska, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji.
Kontaktujemy się jeszcze raz czytelnikiem, ale ten zarzeka się, iż śmigłowiec krążył nad wschodnią częścią Płocka.
- Akurat wracałem z psem. Normalnie nie zwróciłbym uwagi, ale "zawisł" na chwilę w miejscu - mówi.
Będziemy szukać właściciela śmigłowca.











