Ranny w akcji strażak żyje ze zrzutki. "W straży jesteśmy rodziną. G...o prawda"

8 godzin temu
20-letni Amadeusz gasił pożar kontenera, gdy ten eksplodował. Wieloodłamowe złamania, stłuczone płuco, niedowład nerwu - od stycznia nie może pracować, a w ręce wciąż ma druty i śruby. Rekompensata wymaga jednego podpisu komendanta wojewódzkiego. Od ponad pół roku go nie złożył. Rodzina żyje ze zrzutki, którą zrobili koledzy ze straży.
Idź do oryginalnego materiału