30 czerwca 2026 roku to twardy termin dla dwóch grup właścicieli nieruchomości w Polsce. Sprawa dotyczy tysięcy mieszkańców Warszawy. Każdy, kto wynajmuje mieszkanie, pokój lub dom przez Airbnb, Booking.com czy nocowanie.pl, oraz każdy, kto prowadzi warsztat, restaurację lub inny lokal usługowy z piecem, kotłem lub kominkiem, musi do tego dnia mieć zamontowany czujnik dymu i czujnik czadu. Zostało 9 dni. Od stycznia 2026 roku za brak czujnika grozi znacznie wyższy mandat niż jeszcze rok temu – a to nie jedyna konsekwencja, z którą trzeba się liczyć.
Ważny obowiązek dla mieszkańców Warszawy Fot. Warszawa w PigułceCztery terminy, ale nie cztery razy ten sam obowiązek
Podstawą całego przepisu jest rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 listopada 2024 roku, zmieniające przepisy o ochronie przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów (Dz.U. 2024 poz. 1716). Rozporządzenie podpisał minister Tomasz Siemoniak, a weszło ono w życie 23 grudnia 2024 roku.
Wdrażanie obowiązku montażu czujek dymu i czadu rozłożono na etapy, ale w sieci krąży nieporozumienie co do tego, które terminy faktycznie dotyczą czujników:
| 23 grudnia 2024 | Nowe budynki mieszkalne i z usługami hotelarskimi oddawane do użytku | Czujnik dymu + czujnik CO (jeśli jest spalanie) |
| 30 czerwca 2026 | Istniejące lokale z usługami hotelarskimi – Airbnb, najem krótkoterminowy, hotele, pensjonaty, agroturystyki – oraz pomieszczenia ze spalaniem paliwa w tych lokalach | Czujnik dymu + czujnik CO |
| 1 stycznia 2030 | Wszystkie pozostałe istniejące lokale mieszkalne, używane jako takie już 23 grudnia 2024 | Czujnik dymu + czujnik CO (jeśli jest spalanie) |
Z obowiązku wyłączone są pomieszczenia objęte systemem sygnalizacji pożarowej – tam autonomiczne czujki nie są wymagane, bo budynek ma już zaawansowaną ochronę.
Część artykułów w internecie podaje, iż 1 stycznia 2026 roku czujniki stały się obowiązkowe również w budynkach handlowych, produkcyjnych i magazynowych. To nieprawda. Ten termin dotyczy zupełnie innego obowiązku – oznakowania miejsc połączenia ściany oddzielenia przeciwpożarowego ze ścianą zewnętrzną i dachem. Rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Karol Kierzkowski wyjaśnił w rozmowie z PAP, iż oznakowanie ma „skracać czas rozpoznania” dla ekip ratowniczych. Wymóg obejmuje tylko budynki, w których ściana oddzielenia rozdziela strefy pożarowe o powierzchni minimum 2000 m kw. każda, i nie ma nic wspólnego z czujnikami dymu czy czadu.
Wynajmujesz na Airbnb? Twój termin kończy się za 9 dni
Pierwsza grupa, w którą uderzy obowiązek 30 czerwca, to właściciele lokali na wynajem krótkoterminowy. Liczy się każde mieszkanie, pokój czy dom oferowany przez Airbnb, Booking.com, nocowanie.pl lub podobną platformę, każda agroturystyka, pensjonat i dom wakacyjny. Przepis definiuje wynajem krótkoterminowy szeroko – jako ogólnie dostępne, krótkotrwałe wynajmowanie domów, mieszkań, pokoi i miejsc noclegowych, bez dolnego progu liczby nocy czy gości.
Masz piec lub kominek w warsztacie czy restauracji? Ciebie też to dotyczy
Druga grupa to lokale użytkowe z procesem spalania paliwa stałego, ciekłego lub gazowego – warsztaty, zakłady rzemieślnicze, lokale gastronomiczne z otwartym ogniem, każdy obiekt z kotłem lub piecem na gaz, olej czy węgiel, który nie był objęty wcześniejszym etapem.
Ile zapłacisz za brak czujnika po nowelizacji przepisów
Rozporządzenie samo nie wskazuje wysokości mandatu, ale Państwowa Straż Pożarna ma prawo nakazać usunięcie uchybień, a w skrajnych przypadkach zamknąć lokal do czasu ich usunięcia. Od 2 stycznia 2026 roku obowiązuje nowelizacja kodeksu wykroczeń, która podniosła maksymalną wysokość mandatu za zagrożenie pożarowe z 500 do 5000 zł, a górną granicę grzywny nakładanej przez sąd – z 5 do 30 tys. zł.
Poważniejsze bywają konsekwencje ubezpieczeniowe. Brak wymaganych czujników w momencie pożaru może dla ubezpieczyciela stanowić podstawę do odmowy wypłaty odszkodowania z powodu rażącego niedbalstwa właściciela.
Liczby, które tłumaczą ten przepis
Według podsumowania Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej za 2024 rok, w Polsce doszło do 29 271 pożarów w budynkach mieszkalnych. Zginęło w nich 295 osób, a 2052 zostały ranne. W związku z emisją tlenku węgla straż odnotowała 4329 interwencji – 52 osoby zginęły, a 1334 zostały poszkodowane.
Tlenek węgla jest bezbarwny i bezwonny – ludzie tracą przytomność i giną we śnie, nie czując nic. Czujnik CO wykrywa go na poziomie stężeń, które stają się groźne dopiero po kilku godzinach, dając czas na ewakuację, zanim dojdzie do nieodwracalnych uszkodzeń neurologicznych.
Warszawa i Mazowsze na drugim miejscu w kraju pod względem interwencji
Województwo mazowieckie odnotowało w 2024 roku 78 052 interwencje straży pożarnej – drugi wynik w Polsce po Śląsku. Komenda Wojewódzka PSP w Warszawie podała, iż w grupie zdarzeń związanych z pożarami na Mazowszu śmierć poniosło 69 osób, a w wyniku zatrucia tlenkiem węgla zmarło 6 kolejnych.
Skalę zagrożenia pożarowego w samej Warszawie przypomniał pożar hali handlowej przy Marywilskiej 44 na Białołęce w maju 2024 roku, gdzie ogień objął około 80 proc. powierzchni obiektu liczącego ponad 1400 punktów handlowych i usługowych. To inna kategoria pożaru niż te, których dotyczy obowiązek montażu czujników w lokalach mieszkalnych, ale dobrze pokazuje, dlaczego straż pożarna traktuje prewencję pożarową w stolicy priorytetowo.
Gdzie montować czujniki, żeby działały jak powinny
Lokal mieszkalny musi mieć co najmniej jedną autonomiczną czujkę dymu. W pomieszczeniach ze spalaniem paliwa stałego, ciekłego lub gazowego wymagana jest dodatkowo autonomiczna czujka tlenku węgla. Czujki muszą spełniać polskie normy: czujka dymu – PN-EN 14604, czujka CO – PN-EN 50291-1.
Czujnik dymu montuje się na suficie lub maksymalnie 30 cm od sufitu, bo dym unosi się ku górze, w odległości minimum 50 cm od ścian i narożników. Czujnik CO umieszcza się na wysokości około 1,5 metra – tlenek węgla ma zbliżoną gęstość do powietrza i rozkłada się w pomieszczeniu, nie opadając ani nie unosząc się jednoznacznie. Nie instaluje się go przy oknach, drzwiach balkonowych czy bezpośrednio nad kuchenką, bo to częste źródła fałszywych alarmów.
Ile to kosztuje i kiedy zamówić montaż
Podstawowy czujnik dymu kosztuje od około 20 do 200 zł, w zależności od modelu i funkcji. Czujnik CO – od 60 do 300 zł. Czujnik kombinowany, dym i CO w jednym urządzeniu – od 139 do 350 zł. Dla typowego mieszkania 2-3 pokojowego, czyli 2 czujniki dymu i 1 czujnik CO, wydatek wynosi zwykle 200-500 zł. Montaż przez elektryka lub firmę instalacyjną to dodatkowo 50-100 zł za urządzenie. Czujniki wymagają wymiany baterii co rok i pełnej wymiany urządzenia po 8-10 latach.
Im bliżej terminu, tym więcej osób zamawia montaż w ostatniej chwili – warto wziąć to pod uwagę i nie zostawiać sprawy na ostatni tydzień, bo firmy instalacyjne mogą mieć ograniczoną dostępność terminów.

2 godzin temu






