Niezwykły finał akcji ratowniczej w Nowakowie. Służby ruszyły na ratunek małej sarnie, która walczyła o życie w zimnej wodzie. Dzięki czujności świadków i błyskawicznej akcji ratowników, historia ta zakończyła się happy endem.
Do mrożących krew w żyłach scen doszło w okolicach mostu w Nowakowie. Bezbronne, skrajnie wyczerpane zwierzę utknęło w wodzie i nie było w stanie samodzielnie wydostać się na brzeg. Na ratunek ruszyły połączone siły policji i straży pożarnej.
Czujne oko spacerowiczów
Wszystko zaczęło się od reakcji przypadkowych osób spacerujących w pobliżu rzeki. To oni jako pierwsi dostrzegli dramatyczną walkę koźlęcia o przetrwanie i natychmiast zaalarmowali odpowiednie służby.
W tym samym czasie rzekę patrolowali funkcjonariusze policji wodnej. Ich uwagę przykuła grupa ludzi nerwowo gestykulująca na brzegu. Gdy mundurowi podpłynęli bliżej, sytuacja stała się jasna – liczyła się każda minuta.
Strażacy w akcji
Jak się okazało, sygnał o uwięzionym zwierzęciu dotarł już wcześniej do stanowiska kierowania straży pożarnej. Strażacy byli już w drodze na miejsce zdarzenia.
– Zwierzę było bardzo wystraszone i zmarznięte. Prąd wody i wysokie nabrzeże uniemożliwiały mu bezpieczną ucieczkę – relacjonują świadkowie zdarzenia.
Dzięki profesjonalizmowi i sprawnemu działaniu, strażakom udało się bezpiecznie podjąć małą sarenkę z wody. Zwierzę, choć mocno przejęte całą sytuacją, nie odniosło poważniejszych obrażeń.
Historia z happy endem
Tym razem czujność obywateli oraz wzorowa kooperacja policjantów i strażaków zapobiegły tragedii. Przestraszony maluch, po krótkiej obserwacji i upewnieniu się, iż jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, mógł bezpiecznie wrócić do swojego naturalnego środowiska.
Służby apelują: jeżeli widzimy zwierzę w sytuacji zagrożenia życia, nie działajmy na własną rękę. Najlepszym rozwiązaniem jest – wzorem świadków z Nowakowa – natychmiastowe powiadomienie odpowiednich służb ratunkowych.











