Pożar został zauważony tuż przed godziną 10:00. Jako pierwsi zadziałali pracownicy PGO w Kobiernikach, a na miejsce zadysponowano 8 zastępów straży pożarnej, zarówno tej państwowej, jak i ochotniczej. Pożar nie jest groźny, nikomu nic się nie stało, nie ma też strat w budynkach.
- Takie zapłony są codziennością. Wynika to z tego, jak ludzie sortują odpady i co wrzucają do kosza - mówi Przemysław Berent, prezes PGO.
Do pożaru doszło na placu nr 24, gdzie sortowane są odpady budowlane. Wstępnie wiadomo, iż doszło do samozapłonu.
- W tych odpadach znajdują się pianki, pozostałości po farbach. jeżeli ogień zostanie zaprószony, to się to dość długo tli. Ogień był dość duży, ale gwałtownie został opanowany - mówi Berent.
Zakład wznowił już działalność, ale na czas akcji strażaków przyjmowanie odpadów zostało wstrzymane. To zaburzyło pracę firm zajmujących się odbiorem odpadów. Przerwa w odbiorze odpadów potrwała ok. 2 godziny.









