Policjant zatrzymał ją za prędkość. Chwilę później ratował jej dom przed pożarem

10 godzin temu

Do nietypowego zdarzenia doszło 8 czerwca, przed południem w Borui Kościelnej w powiecie nowotomyskim. Funkcjonariusz drogówki zatrzymał do kontroli samochód osobowy, którego kierująca jechała zbyt szybko. Kobieta była wyraźnie zdenerwowana. Wyjaśniła policjantowi, iż chwilę wcześniej otrzymała telefon od sąsiada, który zauważył dym wydobywający się z okna jej domu.

W pierwszej chwili taka historia mogłaby brzmieć jak jedna z wielu wymówek, które funkcjonariusze słyszą podczas codziennych kontroli. Tym razem sytuacja była jednak wyjątkowa.

Policjant postanowił nie lekceważyć zgłoszenia i pomógł kobiecie jak najszybciej dotrzeć do jej posesji. Na miejscu okazało się, iż obawy sąsiada były całkowicie uzasadnione. Z budynku rzeczywiście wydobywał się dym.

Po wejściu do środka oczom właścicielki i funkcjonariusza ukazało się zadymione wnętrze oraz paląca się podłoga w jednym z pomieszczeń. Liczyła się każda sekunda. Policjant natychmiast przystąpił do działania i rozpoczął gaszenie ognia. Dzięki jego szybkiej reakcji udało się opanować pożar, zanim rozprzestrzenił się na kolejne części budynku.

Jak ustalono, źródłem zagrożenia było zwarcie elektryczne w promienniku grzewczym zamocowanym do drewnianej skrzyni. Konstrukcja spłonęła, jednak ogień nie zdążył przenieść się na znajdujące się w pobliżu meble i wyposażenie domu. Gdyby pożar rozwijał się jeszcze przez kilka minut bez reakcji, skutki mogłyby być znacznie poważniejsze.

Cała historia zakończyła się szczęśliwie. Właścicielka domu uniknęła poważnych strat, a funkcjonariusz udowodnił, iż policyjna służba nie ogranicza się wyłącznie do egzekwowania przepisów. Po zakończeniu interwencji kobieta została jedynie pouczona za przekroczenie prędkości.

Idź do oryginalnego materiału