Dwa pożary ściernisk w odstępie niecałych dwóch godzin wybuchły w czwartek, 30 lipca, na polach położonych pomiędzy miejscowościami Kątki i Wirki w gminie Marcinowice. Wszystko wskazuje na to, iż mogło dojść do celowych podpaleń. Na miejscu interweniowało kilka zastępów straży pożarnej oraz policja.


Pierwsze zgłoszenie o pożarze wpłynęło do służb ratowniczych 30 lipca o godzinie 20.37. Na miejsce skierowano trzy zastępy straży pożarnej, które gwałtownie podjęły akcję gaśniczą. Sytuację udało się opanować, jednak niedługo po zakończeniu działań i odjeździe ratowników, ogień pojawił się ponownie – tym razem po przeciwnej stronie drogi, na sąsiednim polu. Drugie zgłoszenie wpłynęło o godzinie 22.34.
Szybki odstęp czasu oraz przebieg obu zdarzeń budzą poważne wątpliwości strażaków.
— Wszystko wskazuje na to, iż mogło dojść do podpalenia — informuje brygadier Łukasz Grzelak, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy. — Świadczy o tym fakt, iż przy jednym z pożarów ogień pojawił się w trzech różnych miejscach jednocześnie. Ponadto drugi pożar wybuchł niemal bezpośrednio po zakończeniu pierwszej akcji i odjeździe naszych zastępów.
W działaniach gaśniczych przy obu zdarzeniach brały udział zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Świdnicy oraz strażacy ochotnicy z OSP Zebrzydów i OSP Gogołów. Na szczęście w wyniku pożarów nikt nie został poszkodowany, a ogień nie zdążył przenieść się na sąsiednie uprawy czy zabudowania.
Obecni na miejscu policjanci prowadzili czynności wyjaśniające, jednak na ten moment sprawa nie przybrała jeszcze oficjalnego biegu.
— Na razie nie zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie — przekazuje aspirant Michał Rzepecki z Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy.
Policja i straż przypominają: za podpalenia grożą surowe kary
Warto przypomnieć, iż od 2 stycznia 2026 roku weszła w życie nowelizacja Kodeksu wykroczeń, która znacząco zaostrzyła odpowiedzialność prawną za podpalenia ściernisk, wypalanie traw oraz stwarzanie zagrożenia pożarowego na terenach rolnych i leśnych.
Maksymalna grzywna nakładana przez sąd za takie wykroczenia wzrosła z 5 tys. zł do choćby 30 tys. złotych, a mandaty karne wystawiane bezpośrednio na miejscu przez policję lub straż pożarną sięgają w tej chwili 5 tys. złotych. Z przepisów wyeliminowano również pobłażliwą karę nagany, wprowadzając w jej miejsce karę ograniczenia wolności lub aresztu.
Tego typu przestępstwa są ścigane z urzędu. W przypadku, gdy w wyniku podpalenia dojdzie do zagrożenia życia, zdrowia wielu osób lub mienia w wielkich rozmiarach, sprawca odpowiada z Kodeksu karnego, za co grozi kara więzienia choćby do 10 lat. Dodatkowo Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nakłada surowe sankcje finansowe – rolnicy przyłapani na wypalaniu gruntów muszą liczyć się z pomniejszeniem lub całkowitą utratą dopłat bezpośrednich.
/asz/
fot. Michał Nadolski

4 godzin temu












