Mężczyzna utonął w Stawach Jana. Strażacy zdradzają, co zastali na miejscu

10 godzin temu

Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz policję. Ratownicy wyciągnęli mężczyznę ze zbiornika, jednak było już za późno.

Strażacy: „Nie znaleźliśmy choćby ręcznika ani klapków”

Służby na razie bardzo ostrożnie wypowiadają się o okolicznościach tragedii. Jak usłyszeliśmy od strażaka pracującego na miejscu, na razie pytań jest więcej niż odpowiedzi.

- Na tę chwilę nie możemy powiedzieć nic więcej. Naszym zadaniem było wyciągnięcie mężczyzny z wody i sprawdzenie czynności życiowych. Nie wiemy, czy był tutaj sam, czy z kimś. Obeszliśmy cały teren, ale nie znaleźliśmy żadnego porzuconego ręcznika czy klapków

- powiedział nam strażak.

To może oznaczać, iż śledczy będą musieli dokładnie odtworzyć ostatnie chwile życia mężczyzny i ustalić, co wydarzyło się nad Stawami Jana.

Na miejscu cały czas pracują policjanci pod nadzorem prokuratora. Na obecnym etapie nie ujawniono tożsamości zmarłego ani informacji o tym, w jakich okolicznościach znalazł się w wodzie. Odpowiedzi mają przynieść prowadzone czynności i postępowanie wyjaśniające.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/kiedy-koniec-koszmaru-na-gornej-wielka-tramwajowa-inwestycja-wchodzi-w-kolejny-etap/aHYABltTyQGack5Ys1Fv
Idź do oryginalnego materiału