Kończył jej się gaz w butli. Wezwała strażaków

2 godzin temu
Zdjęcie: Kończył jej się gaz w butli. Wezwała strażaków


Noc z czwartku na piątek dla ostrowskich strażaków miała być jak każda inna – pełna czujności i gotowości do niesienia pomocy. Tym razem jednak syreny wozów bojowyvh rozbrzmiały z kuriozalnego powodu. Z kuchenki gazowej bezpowrotnie ulotniał się płomień. Na miejsce natychmiast ruszyły służby ratunkowe.

Ruszając na sygnale pod Hotel Granada przy ulicy Wrocławskiej w Ostrowie Wielkopolskim, strażakom z pewnością przyspieszało tętno. Zgłoszenie brzmiało poważnie i wskazywało na potencjalnie niebezpieczną sytuację z wyczuwalnym gazem w tle. Gdy w grę wchodzi nieznany wyciek w obiekcie noclegowym, nie ma miejsca na kompromisy – liczy się każda sekunda.

Po dojeździe na miejsce i podjęciu akcji rozpoznawczej, bohaterowie w hełmach stanęli oko w oko z nietypową prawdą.

Pewna kobieta, podczas nocnej obsługi kuchenki gazowej, zauważyła niepokojące zjawisko: płomień na palniku zaczął powoli słabnąć.

Po szczegółowych „ogędzinach” sprzętu ratownicy dokonali przełomowego odkrycia: w butli po prostu kończył się gaz.

Prawa fizyki okazały się nieubłagane – bez paliwa nie ma ognia. Służby z powagą odnotowały, iż przyczyną dramatu były ostatnie krople gazu w instalacji, po czym mogły powrócić do bazy, pozostawiając autorkę zgłoszenia z zimną kuchenką i prawdopodobnie sporą dawką wstydu.

Choć historia bawi, przypominamy – do strażaków warto dzwonić zawsze, gdy czujemy realne zagrożenie lub charakterystyczny zapach gazu. Jednak przed wykręceniem numeru 112 w sprawie znikającego ognia, warto w pierwszej kolejności sprawdzić, czy nasza butla nie prosi przypadkiem o wymianę lub uzupełnienie.

Idź do oryginalnego materiału