Ćwiczenia PSP. Dym, panika i 25 minut na działanie

12 godzin temu

W tunelu nie ma miejsca na przypadek, a każda sekunda może przesądzić o tym, czy akcja ratunkowa zakończy się sukcesem. Co robi straż pożarna jako pierwsze, dlaczego gaszenie pożaru nie zawsze jest priorytetem i jak wygląda dowodzenie w warunkach zadymienia, paniki oraz ogromnego hałasu? O kulisach ćwiczeń tunelowych opowiada Hubert Ciepły, Rzecznik Prasowy Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, w rozmowie z Anną Bałdygą z GDDKiA w ramach cyklu „Rozmowy na rozdrożu”.

„Rozmowy na rozdrożu”. Ćwiczenia tunelowe – okiem strażaka

Anna Bałdyga, GDDKiA: Podczas zdarzeń tunelowych, ale nie tylko, straż pożarna jest wszędzie, widać ogromną liczbę osób i aktywność strażaków w wykonywaniu najróżniejszych zadań. Jak nad tym wszystkim zapanować?

Hubert Ciepły, Rzecznik Prasowy Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej: To prawda. Od momentu przyjazdu to straż przejmuje pełnię dowodzenia na miejscu zdarzenia. Ciąży na nas bardzo duża odpowiedzialność. Do wykonania jest szereg czynności. Wbrew powszechnym oczekiwaniom gaszenie pożaru wcale nie jest na czele listy.

[AB] Najpierw trzeba uratować ludzi?

[HC] Nie zabrzmi to popularnie, ale w pierwszej kolejności musimy chronić siebie, aby z ratujących nie stać się poszkodowanymi. Wtedy nikogo nie uratujemy, a dodatkowo skomplikujemy pracę następnym jednostkom, które są w drodze. W związku z tym adekwatne rozpoznanie sytuacji oraz zabezpieczenie całego miejsca zdarzenia to sprawy absolutnie kluczowe.

[AB] A przecież „rzucenie się na ratunek” to taki ludzki odruch…

[HC] Owszem, zwłaszcza wśród strażaków młodszych stażem. Właśnie dlatego podczas ćwiczeń ogromny nacisk kładziemy na czynności przygotowawcze: ustalenie rodzaju i skali zdarzenia, określenie jego miejsca w tunelu (który wjazd, w jakiej odległości od portalu), a także ocenę panujących warunków.

Od początku monitorujemy, jak wyglądają widoczność, temperatura, poziom zadymienia i działanie wentylacji. Ustalamy także rodzaj zdarzenia – pożar, kolizja, wyciek itp. Następnie potrzebne pozostało wyznaczenie strefy działań i kierunków dojazdu dla innych służb ratunkowych, jak również zapewnienie łączności z Centrum Zarządzania Tunelem (CZT).

[AB] Na czym polega zabezpieczanie miejsca zdarzenia?

[HC] W momencie pojawienia się straży to my obejmujemy dowodzenie działaniami ratowniczymi. Zaczynamy od zatrzymania ruchu w tunelu i jego okolicach. Możemy to zrobić też we współpracy z policją i zarządcą tunelu. Te czynności mogą być w całości lub części wykonane przed naszym przyjazdem. Dotarcie na miejsce zdarzenia zwykle zajmuje nam kilka minut, co stwarza duże pole do działania dla pracowników CZT, którzy pracują w systemie 24/7.

Wiemy, iż mają oni szereg procedur wyłączania poszczególnych pasów, całych naw, a choćby całego tunelu i przekierowania ruchu samochodowego na objazdy. Przy tak wielkim ruchu, jaki obserwujemy w tunelu pod Luboniem Małym, to sekundy decydują, czy powstanie gigantyczny korek przed tunelem, czy nie. A to dla prowadzonych przez nas akcji prawdziwe „być albo nie być”!

[AB] Właśnie w pierwszy weekend ferii znów został pobity rekord liczby pojazdów w tunelu pod Luboniem Małym. W ciągu doby przejechało nim ponad 40 tys. aut, łącznie za cały weekend 77 tys. Ale nie chodzi o liczby tylko o to, iż korek na wjeździe do miejsca zdarzenia bywa bardzo skuteczną przeszkodą w niesieniu pomocy.

[HC] Aż nazbyt często. Dlatego coraz częściej elementem naszych ćwiczeń są dodatkowe okoliczności, które dzieją się równolegle ze zdarzeniem. Czasem są to korki, innym razem porzucony na drodze pojazd, a czasem także drugie zdarzenie równoległe. Tak było na ćwiczeniach u naszych sąsiadów w województwie śląskim, gdzie strażacy ćwiczyli wspólnie z pozostałymi służbami w tunelach na S1, tuż przed ich oddaniem do ruchu. Cieszę się, iż organizatorzy ćwiczeń tak bardzo starają się, abyśmy nie popadali w rutynę. Bardzo to doceniamy!

[AB] Ćwiczenia tunelowe pod Baranią Górą i pod Białożyńskim Groniem faktycznie były pełne niespodzianek. Powiedzmy, dlaczego akcje ratunkowe w tunelu są tak niebezpieczne?

[HC] Zadymiony, zamknięty obiekt bardzo mocno dezorientuje zmysły człowieka. W takim momencie naprawdę trudno jest ustalić nie tylko źródło pożaru, ale choćby kierunek wentylacji dymu, a przecież wiatr może też zmienić kierunek.

[AB] Na to nakłada się silna presja czasu – strażak w masce ma mniej niż pół godziny na swoje działania.

[HC] Dokładnie tak, standardowy aparat ochrony dróg oddechowych (ODO) pozwala prowadzić akcję przez ok. 25 minut.

[AB] Do tego dochodzi hałas, krzyki, panika uczestników… Jakie są te nieoczywiste zagrożenia podczas pożaru w tunelu?

[HC] Najmniej oczywistym zagrożeniem jest działanie dymu pożarowego w tunelu oraz jego toksyczność. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, jak bardzo trujący jest dym! Będąc w pewnej odległości od źródła pożaru, myślą, iż są bezpieczni, bo nie czują, iż ogień ich parzy. Nie zawsze mogą także poczuć „zapach pożaru”. Tlenek węgla, czyli popularny czad, jest całkowicie bezwonny, a tlenki azotu są słabo wyczuwalne. Dlatego ludzie mają opory, by zostawić swoje auto…

[AB] …i to jeszcze z kluczykami w stacyjce! Rozmawiałam już o tym z przedstawicielem policji. To jedna z tych rzeczy, których dopiero uczymy się jako społeczeństwo. Dlatego skorzystam z okazji i w naszej rozmowie też zaapeluję, aby ewakuując się z tunelu, zostawiać kluczyć w stacyjce. Dla pełnej jasności dodam tylko, iż cały tunel posiada 170 kamer, o bardzo dobrej rozdzielczości, naprawdę dobrej.

[HC] Zdecydowanie konieczność porzucenia własnego pojazdu często nie jest dla poszkodowanych taka oczywista. Pomijam już szok, związany z uczestnictwem w niebezpiecznej sytuacji, ale w tunelu podczas zdarzenia jest przede wszystkim niezwykle głośno. Syreny, alarmy, krzyki, praca specjalistycznego sprzętu.

Tunel to środowisko ekstremalnie niebezpieczne: wysoka temperatura, toksyczne gazy, brak widoczności i ograniczona przestrzeń. Naszym pierwszym celem nie jest gaszenie ognia, ale ratowanie ludzi i zapewnienie im drogi ewakuacji oraz ochrony dla strażaków (np. poprzez kontrolę wentylacji). Odpowiednie decyzje Kierującego Działaniami Ratowniczymi (KDR) w pierwszych minutach mogą przesądzić o skuteczności całej akcji.

[AB] Nic nie słychać, mało co widać, brakuje powietrza, przecież choćby w prawidłowo funkcjonującym tunelu mógłby zdarzyć się atak paniki czy silna klaustrofobia u kierowcy lub pasażera…

[HC] Niestety tak też się zdarza, choć na razie są to bardzo wyjątkowe przypadki. W społeczeństwie funkcjonuje coraz więcej osób ze specjalnymi potrzebami, wysoko wrażliwych na bodźce. Dlatego znajdując się w tunelu podczas zdarzenia, należy bezwzględnie przestrzegać komunikatów, które uruchamia dyspozytor. Jest on w stałym kontakcie z KDR, a ich działania powinny być skoordynowane.

[AB] I są?

[HC] To jedna z najważniejszych rzeczy, jakie sprawdzamy podczas ćwiczeń.

[AB] Dobrze, pomówmy chwilę o KDR. Jaki jest zakres jego odpowiedzialności?

[HC] Do czasu naszego przyjazdu osobą, która fizycznie znajduje się na miejscu, jest najczęściej operator tunelu. I ma on szereg procedur i środków, aby podjąć aktywne działania, związane z ewakuacją osób z miejsca zdarzenia. Od momentu pojawienia się KDR przejmuje dowodzenie i pełną odpowiedzialność. Odpowiada za bezpieczeństwo ludzi i ratowników, organizację ewakuacji, gaszenie pożaru, i neutralizację zagrożeń. Po zakończeniu prac ratunkowych KDR przekazuje z powrotem teren zarządcy lub policji do dalszych działań, mających na celu wyjaśnienie przyczyn zdarzenia.

[AB] Czy to jest tak, iż najtrudniej jest zarządzać czasem i powietrzem?

[HC] Dokładnie tak jest! W tunelu nie ma również tzw. „strefy bezpiecznej” przeznaczonej do odpoczynku. Dlatego każde wejście strażaka musi być dokładnie zaplanowane. To również ćwiczymy.

[AB] I… skończył się nam czas, a ciągle choćby nie doszliśmy do ratowania ludzi, dlatego zapraszam na kolejną rozmowę już niebawem!

[HC] Z miłą chęcią, do usłyszenia!

„Rozmowy na rozdrożu” Ćwiczenia tunelowe – okiem strażaka cz. 2

Jak wygląda idealny scenariusz ćwiczeń tunelowych i dlaczego nigdy nie wolno jeździć „pod dym”? W jaki sposób tunel „walczy” z pożarem razem ze służbami? Jak wygląda lista najczęstszych błędów podczas ćwiczeń? Ciąg dalszy rozmowy z Hubertem Ciepłym, Rzecznikiem Prasowym Małopolskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.

[AB] W poprzedniej rozmowie zatrzymaliśmy się na ocenie sytuacji oraz zabezpieczeniu miejsca zdarzenia w tunelu, a zatem pora na pytanie, jak odbywa się ratowanie ludzi?

[HC] W pierwszej kolejności staramy się ewakuować osoby uwięzione w pojazdach lub w samym tunelu, tak aby Ci ludzie nie dołączyli do grona poszkodowanych, np. ze względu na toksyczne opary. W tym aspekcie wyposażenie tunelu i ścisła kooperacja z Centrum Zarządzania Tunelem (CZT) są szczególnie przydatne. Drogi ewakuacyjne, przejścia poprzeczne, oświetlenie awaryjne czy komunikaty głosowe są w stanie darować nam bezcenne minuty na pomoc pozostałym poszkodowanym. W przypadku osób rannych świadczymy kwalifikowaną pierwszą pomoc do czasu przybycia Zespołu Ratownictwa Medycznego.

Szczególnie trudnym momentem, jaki zawsze ćwiczymy podczas szkoleń, jest kwalifikacja stanu rannych. Mamy proste oznaczenia – opaski w kolorach zielonym, żółtym, czerwonym –oznaczamy nimi lżej, ciężej i najciężej rannych. Jednak prawidłowa ocena stanu osoby poszkodowanej, przy tak dużej presji czasu, hałasie i braku znajomości innych schorzeń danej osoby, a często także bez jej aktywnego wsparcia (np. ze względu na panikę, szok czy utratę świadomości) – to bardzo trudne zadanie. Nie jesteśmy przecież lekarzami. Wiele rzeczy musimy ocenić tylko na podstawie tego, co widzimy. Dlatego przy ciężej rannych zostaje opiekun, który czuwa nad poszkodowanym.

[AB] Po ewakuacji osób poszkodowanych można wreszcie przystąpić do gaszenia pożaru. W jaki sposób można to zrobić?

[HC] Gaszenie pożaru pojazdu lub innego źródła ognia odbywa się z użyciem odpowiednich środków pianotwórczych, proszkowych lub wody – wszystko zależy od sytuacji. W przypadku tuneli bardzo ważne jest zastosowanie wentylacji pożarowej (naturalnej lub mechanicznej) w celu odprowadzenia dymu i ciepła. W każdym tunelu są również zamontowane hydranty przeznaczone dla straży pożarnej oraz coraz częściej spotykane zraszacze. W punktach alarmowych znajdują się m.in. gaśnice proszkowe i koce gaśnicze.

[AB] W teorii wygląda łatwo, praktyka jest jednak bardziej skomplikowana. Weźmy zatem trudniejszy aspekt – czy sytuacja, w której ranna osoba przeżywa moment wypadku drogowego, ale traci życie na skutek zbyt długiego czasu oczekiwania na pomoc lub innych komplikacji już w trakcie samej akcji ratunkowej jest często spotykana?

[HC] Nie chciałbym być burzycielem utartych społecznie schematów, ale oglądając filmy akcji można faktycznie nabrać przekonania, iż jeżeli jakoś się przeżyje sam moment wypadku, to potem w ciągu paru sekund pojawią się zastępy ratowników ze śmigłowcem i na pewno będzie już tylko szczęśliwe zakończenie.

W życiu bywa niestety różnie. Zwłaszcza w przypadku urazów wewnętrznych – bez specjalistycznego sprzętu nie jesteśmy w stanie ich zdiagnozować ani tym bardziej zaopatrzyć na miejscu. Proste pytania „Gdzie Cię boli?” nie zdają w pełni egzaminu, ponieważ osoby po wypadku są często w szoku i nie potrafią same sobie na te pytania odpowiedzieć. W przypadku zdarzeń masowych czasami po prostu nie jesteśmy w stanie uratować wszystkich. To mocno obciążający aspekt naszej pracy, dla wielu strażaków najtrudniejszy.

[AB] Na ostatnich ćwiczeniach, w których uczestniczyłam, wprowadzono do scenariusza osoby pod wpływem alkoholu i innych substancji psychoaktywnych, agresywne, które de facto przeszkadzały strażakom nieść pomoc…

[HC] …właśnie dlatego nasza walka z czasem trwa zawsze aż do ostatniego poszkodowanego i do samego końca nie możemy być pewni jej wyniku. Musimy być przygotowani na każdą ewentualność.

[AB] Jaki jest więc idealny scenariusz ćwiczeń pożarowych w tunelu?

[HC] Pożar samochodu lub samochodów ciężarowych z dużą ilością obciążenia ogniowego, ponieważ chcemy sprawdzić oświetlenie awaryjne, które prowadzi do wyjść ewakuacyjnych oraz system sygnalizacji przeciwpożarowej z wentylacją mechaniczną, która służy do usuwania dymu i ciepła.

[AB] Czego w takim razie się wystrzegać przy organizacji ćwiczeń?

[HC] Nie należy organizować ćwiczeń w formie zgłoszeń sugerujących, iż w tunelu znajdują się osoby poszkodowane wymagające natychmiastowej pomocy. W ćwiczeniach uczestniczą również strażacy ochotnicy, a tego typu informacje mogą skłaniać do podejmowania nadmiernego ryzyka podczas dojazdu do miejsca zdarzenia (np. jazdy z dużą prędkością). Ryzyko to powinno być ograniczane do minimum, zwłaszcza, iż to są ćwiczenia.

[AB] Jakie błędy, wyłapane podczas ćwiczeń, wydają Ci się najpoważniejsze?

[HC] Brak rozpoznania lub zbyt szybkie wejście do tunelu. Strażacy często chcą działać natychmiast – taki mają odruch. Ale wejście bez wiedzy o kierunku przepływu dymu, liczbie pojazdów, działaniu wentylacji może skończyć się utratą orientacji lub zagrożeniem życia.

Dodałbym też nieznajomość lokalizacji przejść ewakuacyjnych, hydrantów, punktów alarmowych. I wreszcie brak współpracy z operatorem tunelu, np. niekorzystanie z kamer i informacji z CZT.

[AB] A jazda „pod dym”?

[HC] Ta pokusa jest szczególnie widoczna u młodych strażaków, zwłaszcza jeżeli biorą udział w ćwiczeniach po raz pierwszy. Z ich perspektywy najważniejsze jest jak najszybsze dotarcie do źródła dymu. Jednak jazda „pod dym” to ogromne ryzyko.

Przede wszystkim nie widzimy pola zdarzenia w całości. Nie wiemy, w którym miejscu pojawi się ogień i czy po drodze nie staranujemy innych przeszkód. Sam dym jest szkodliwy dla załogi, która potrzebuje czystego powietrza, aby realizować swoje zadania w tunelu.

[AB] Co jest najbardziej zaskakujące w ćwiczeniach tunelowych?

[HC] Zjawiska pożarowe związane z rozprzestrzenianiem się ognia w tunelu różnią się od tych, z którymi mamy do czynienia na co dzień. Wentylacja reaguje automatycznie na dym, czujniki aktywują alarmy, oświetlenie awaryjne kieruje ludzi w stronę wyjść, a bramy przeciwpożarowe zamykają się samoczynnie.

Podczas ćwiczeń wyraźnie widać, iż tunel „walczy” z pożarem razem ze służbami, a nie przeciwko nim. I to jest chyba najbardziej niesamowite.

[AB] Jak oceniasz stopień przygotowania obsługi CZT i współpracę z GDDKiA w zakresie ćwiczeń tunelowych?

[HC] Muszę przyznać, iż całość realizowana jest na bardzo wysokim poziomie. Przede wszystkim organizatorzy przykładają dużą wagę do szczegółów. Pozoracja jest realistyczna, a scenariusze urozmaicone. Stopień przygotowania obsługi (CZT) oceniam jako dobry. Współdziałanie podczas ćwiczeń przebiega płynnie i zgodnie z założeniami scenariusza. Obsługa wykazuje się znajomością procedur, adekwatną reakcją na zdarzenia oraz sprawnym przekazywaniem informacji służbom ratowniczym.

[AB] Czyli możemy przestać już organizować kolejne ćwiczenia?

[HC] O nie! Rzeczywistość nas wyprzedza, ciągle powstają nowe scenariusze naprawdę warte tego, aby je przetestować w praktyce. Tylko regularne szkolenia pozwolą utrzymać wysoki poziom gotowości i doskonalić koordynację działań w sytuacjach nietypowych.

Tu nie chodzi o jednorazowe sprawdzenie sprzętu i koordynacji działań, ale o pewien „mindset” strażaka, będącego w stałej gotowości, aby wchodzić do płonącego tunelu. To trzeba nieustannie ćwiczyć.

[AB] A sytuacje nietypowe są, jak wskazuje ich nazwa… nie do przewidzenia. W takim razie do zobaczenia na kolejnych ćwiczeniach jeszcze w tym roku. Dziękuję za rozmowę!

[HC] Bardzo chętnie znów weźmiemy w nich udział. Do zobaczenia i również dziękuję!

Ćwiczenia służb ratowniczych w tunelu na odcinku S7 Naprawa – Skomielna Biała
Ćwiczenia służb ratowniczych w tunelu na odcinku S7 Naprawa – Skomielna Biała
Ćwiczenia służb ratowniczych w tunelu na odcinku S7 Naprawa – Skomielna Biała
Ćwiczenia służb ratowniczych w tunelu na odcinku S7 Naprawa – Skomielna Biała
Ćwiczenia służb ratowniczych w tunelu na odcinku S7 Naprawa – Skomielna Biała

Idź do oryginalnego materiału