Do groźnie wyglądającego zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę w jednym z marketów spożywczych na terenie Ostrowa Wielkopolskiego. Około godziny 23:30 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o gęstym zadymieniu wewnątrz sklepu sieci Biedronka przy ulicy księdza Majorka. Na miejsce natychmiast skierowano znaczne siły straży pożarnej.
Zgłoszenie od personelu sklepu brzmiało alarmująco – wewnątrz hali sprzedażowej zaczął unosić się jasny, gęsty dym. Z uwagi na charakter obiektu i potencjalne zagrożenie, dyżurny operacyjny podjął decyzję o zadysponowaniu na miejsce aż pięciu zastępów straży pożarnej.
Po dojeździe pierwszych jednostek i zabezpieczeniu terenu, strażacy wyposażeni w sprzęt ochrony dróg oddechowych weszli do wnętrza marketu, aby zlokalizować źródło zagrożenia.
To nie był pożar. Zawiodła technika
Szybko okazało się, iż alarm – choć w pełni uzasadniony widokiem, jaki zastały obecne na miejscu osoby – nie wiązał się z wybuchem ognia. Strażacy po przeprowadzeniu rozpoznania stwierdzili, iż w obiekcie najprawdopodobniej doszło do awarii systemu klimatyzacji.
Wszystko wskazuje na to, iż w urządzeniu nastąpiło gwałtowne rozszczelnienie instalacji i wyciek czynnika chłodniczego. W dużych marketach systemy te pracują pod bardzo wysokim ciśnieniem. Gdy gaz ulatnia się do pomieszczenia, natychmiast odparowuje, tworząc intensywną, białą chmurę, która do złudzenia przypomina prawdziwy dym pożarowy. Dodatkowo uciekający czynnik ma ekstremalnie niską temperaturę, co powoduje błyskawiczne skroplenie wilgoci z powietrza wokół i potęguje efekt „mgły”.
Nikomu nic się nie stało
Na szczęście w wyniku tego incydentu nikt nie odniósł obrażeń. Sytuacja została gwałtownie opanowana, a działania strażaków polegały głównie na zabezpieczeniu miejsca awarii oraz przewietrzeniu hali sklepowej z zalegającego gazu. Dalsze kroki będą należały do serwisu urządzeń chłodniczych, który musi usunąć usterkę.

2 godzin temu








